Hubertus 2013

Trzeciego listopada czcimy Świętego Huberta - patrona jeźdźców i myśliwych. W okolicach tego dnia odbywają się tradycyjne imprezy: przez jeźdźców organizowane na zakończenie sezonu jeździeckiego, przez myśliwych na rozpoczęcie sezonu polowań jesienno-zimowych.

W Polsce tradycją jest Bieg Myśliwski Świętego Huberta, zwany także Hubertusem. Jest to "polowanie" całkowicie symboliczne, bez psów, a "lisem" jest jeden z jeźdźców z przypiętą do lewego ramienia lisią kitą. Ten, kto ją zerwie, wygrywa, ma prawo wykonać rundę honorową wokół miejsca pogoni, i za rok sam ucieka jako lis.

Również i my chcieliśmy podtrzymać tą tradycję, organizując u nas spotkanie z okazji święta patrona wszystkich koniarzy. I chociaż pogoda w tym dniu niezbyt nam sprzyjała, była jednak na tyle łaskawa, że pozwoliła przeprowadzić przygotowane na ten dzień konkurencje jeszcze zanim zaczął padać deszcz.

Oprócz naszych jeźdźców i koni, w spotkaniu uczestniczyli reprezentanci stajni Reve z Nowego Sącza i Apacz z Mszany Górnej. Przygotowaliśmy dla nich dwie konkurencje jeździeckie (konkurs potęgi skoku i cross) oraz oczywiście tradycyjną pogoń za lisem.

W konkursie potęgi skoku, polegającym na pokonywaniu coraz wyższych przeszkód, zwyciężyła Joanna Poręba-Sławecka na klaczy Kora ze stajni Apacz. Drugie miejsce zajął nasz reprezentant Konrad Kocemba na Kaprysie, a trzecie Krzysztof Nosal na koniu Okey ze stajni Reve.

Cross, czyli bieg terenowy z przeszkodami należał przede wszystkim do jeźdźców z Apacza, braci Roberta i Mateusza Sławeckich, którzy zdobyli I i III miejsce. Drugie miejsce wywalczył Krzysztof Nosal z Reve.

Konne zmagania zakończyła tradycyjna gonitwa za lisem, czyli Konradem Kocembą na Idris, naszej najbardziej utytułowanej w tym roku klaczce. Choć niewielka ale jakże zwinna, dzielnie uciekała przed o wiele większymi rumakami. W końcu jednak lisią kitę dosięgnął Robert Sławecki ze stajni Apacz.

Tegoroczna impreza należała do doświadczonych jeźdźców, którzy nie dali szans młodszym. Jesteśmy jednak dumni, że znalazły się odważne, młode amazonki, które stanęły w szranki z najlepszymi. I mamy nadzieję, że z każdym rokiem będzie ich przybywać.

O tym samym myśli też stajnia Apacz, gdzie do zajmowania najwyższych lokat, przygotowuje już swoją córkę Zuzię - Robert Sławecki i to ona odbierała za niego nagrodę.

Ale my też się nie damy!

>>Poprzednia strona<<                    >>Następna strona<<