Amigo

Mam na imię Amigo. Urodziłem się 17 kwietnia 2006 roku. Jestem Amigo wałachem rasy małopolskiej, a moi rodzice to Grom i Akcyza.

Historia mojej rasy sięga kilku wieków wstecz, gdyż jesteśmy potomkami koni staropolskich. Koniem, od którego wszystko się zaczęło był konik wywodzący się od dzikiego, stepowego tarpana. Mimo, że był to koń prymitywny, to jednak przekazał naszej rasie wspaniałe cechy: długowieczność, odporność na choroby, niewybredność.

Tereny dawnej Polski zamieszkiwała szlachta, zajmująca oddalone od siebie zamki, dworki i pałace, połączone kiepskimi drogami. Skąd my to znamy?! Aby móc się pomiędzy nimi przemieszcząć trzeba było wyhodować konie lekkie, wytrzymałe, mało wymagające i na dodatek urodziwe :-). Szczególnie w Małopolsce kierowano się głównie tymi wyznacznikami. Granice Rzeczpospolitej padały też ofiarą ataków hord tureckich a także tatarskich i podczas bitw oraz potyczek w polskie ręce dostawały się orientalne rumaki wroga, w tym także konie najczystszej z ras - rasy arabskiej. AmigoWschodnie wierzchowce świetnie spełniały wymogi Polaków, tak więc zaczęto uszlachetniać nimi konie rodzime. Doprowadziło to do ukształtowania się koni staropolskich jako półkrwi orientalnej, później półkrwi arabskiej. Poza ogierami wschodnimi w tworzeniu naszej rasy wzięły udział również ogiery zachodnie: hiszpańskie i angielskie. Wpływy poszczególnych ras spowodowały wyodrębnienie kilku odmian regionalnych, jak np. odmiana sądecka. Reprezentowała ona typ konia wszechstronnie użytkowego używanego pod siodłem i w zaprzęgu. Były to konie maści głównie gniadej, skarogniadej lub karej.

W latach sześciesiątych XX wieku konie należące do tak zwanego "typu małopolskiego" zostały wyodrębnione jako rasa. Obecnie, kiedy koń przestał pracować w gospodarstwie i na roli, dąży się do hodowli koni w typie wierzchowym, osiągających świetne wyniki w sporcie. Dodaje się nam krwi koni wielkopolskich i francuskich, co może jednak spowodować utratę typu naszej rasy. Konie rasy małopolskiej są jedyną rdzennie polską rasą, wymagają więc zachowania, są szczególnie cenne i mają niezliczone zalety.

Jak ja! Chwalę się? A co, mam czym! Jestem ułożonym ujeżdżeniowo koniem, bardzo przyjaznym i tolerancyjnym. Nie lubię tylko, jak zakłada Amigosię mi ogłowie, łeb wyciągam wtedy wysoko do góry, a jestem jednym z najwyższych wierzchowców w naszej stajni. Nie znoszę też zapinania popręgu, udaję wtedy, że chcę podskubać śmiałka, który odważył się te sprzączki dopinać. Jeszcze nikogo nie ugryzłem, ale zawsze może być ten pierwszy raz ;-) Oczywiście żartuję! Jestem wyrozumiałym i cierpliwym nauczycielem.

Tak jak Milano, jestem koniem pensjonariuszem, to znaczy mam inną włascicielkę niż pozostałe konie w Tarze. Moja pani godzi się, by dosiadali mnie inni jeźdźcy, więc moje życie nie różni się od życia innych koni w naszej stajni. Mam swój boks, karmę, opiekę, biegam po pastwisku, jeżdżę w tereny i na ujeżdżalni ... i jest super!



Zobacz kilka moich fotek